W Wielki Piątek, podczas adoracji Krzyża, w naszej świątyni uniesie się delikatna, lecz głęboko poruszająca woń.
Nie będzie ona jedynie pięknym dodatkiem ani nastrojowym znakiem. Będzie przypomnieniem tamtego wieczoru, gdy po śmierci Jezusa Jego ciało zostało zdjęte z krzyża, otoczone miłością i namaszczone wonnościami przed złożeniem do grobu.
Ewangelia mówi, że Nikodem przyniósł mieszaninę mirry i aloesu. Był to gest szacunku, czułości i miłości wobec ciała Pana Jezusa. To bardzo ważne: pośród bólu, niesprawiedliwości i śmierci pojawia się ktoś, kto nie odwraca wzroku, nie ucieka, ale trwa przy Jezusie do końca. Ta woń staje się więc znakiem miłości wiernej — takiej, która pozostaje nawet wtedy, gdy wszystko zdaje się przegrane.
Chcemy, aby ten zapach pomógł nam wejść głębiej w tajemnicę Wielkiego Piątku. Wiara przeżywa się nie tylko myślą, ale całym sercem, a czasem także zmysłami. Tak jak światło świecy, cisza świątyni czy dźwięk śpiewu pomagają nam się modlić, tak również zapach może otworzyć duszę na coś większego. Woń, która pojawi się podczas adoracji Krzyża, ma przypomnieć, że męka Jezusa nie była tylko wydarzeniem z przeszłości. To była prawdziwa miłość — konkretna, bliska, dotykająca ludzkiego ciała, bólu i śmierci.
Ta woń mówi także o godności ciała. Jezus po śmierci nie został potraktowany jak ktoś zapomniany czy odrzucony. Jego ciało zostało owinięte z troską i uczczone. W ten sposób Kościół przypomina nam, że człowiek nigdy nie jest „tylko ciałem”, ale jest kimś ukochanym przez Boga. Nawet w chwili śmierci człowiek zachowuje swoją godność. Wielki Piątek uczy nas wielkiego szacunku wobec cierpienia, wobec ludzkiego życia i wobec ciała, które Bóg stworzył i które chce wskrzesić do życia wiecznego.
Woń mirry i aloesu ma jeszcze jedno znaczenie. Jest znakiem miłości, która nie cofa się przed krzyżem. Bardzo często kochamy wtedy, gdy jest łatwo, gdy wszystko układa się po naszej myśli. Tymczasem Jezus pokazuje nam miłość aż do końca. A ci, którzy przyszli namaścić Jego ciało, uczą nas, że prawdziwa miłość nie ucieka od ran, nie odwraca się od cierpienia, nie znika w godzinie próby. Pozostaje.
Dlatego w Wielki Piątek ta delikatna woń ma nas nie tylko wzruszyć, ale także poprowadzić do refleksji. Czy potrafię być przy Chrystusie także wtedy, gdy Jego krzyż mnie kosztuje? Czy umiem trwać przy Nim w ciszy, bez pośpiechu, bez rozproszenia? Czy potrafię odpowiedzieć miłością na Miłość?
Gdy więc podczas adoracji Krzyża w naszej świątyni uniesie się ten zapach, spróbujmy zatrzymać się na chwilę głębiej. Niech będzie on dla nas znakiem obecności miłości większej niż cierpienie, większej niż grzech, a nawet większej niż śmierć.
Bo Wielki Piątek pachnie nie tylko grobem.
Wielki Piątek pachnie miłością, która oddała wszystko.











